17 lipca 2017

No i poszło....

Dawno, dawno temu był sobie pomysł. Po pomyśle przyszedł czas na miejsce. Znalazło się miejsce, potrzebny był czas. I środki. Dziesięć lat minęło i słowo stało się.... domem się stało. Na uboczu, już na szczęście nie w mrowisku. Przed oknem las, a nie śmietnik. Rano słychać ptaki, raz trafiła się nawet sarna, a nie samochody jeden za setnym....
Dojazdy trochę zajmują. To jedyne, póki co utrudnienie. 

Dom.
 Miejsce, w którym wreszcie mam swoje miejsce.
 Mogę się schować. Mogę oddychać. Mieć porządek i swój "warsztat".
Wszystko, czego dotąd brakowało. 
Teraz brakuje już tylko jednego, ale na to akurat wpływu nie mam. Ani Szczęściarz, choć to jego bardziej dotyczy....

6 komentarzy:

  1. O ranciu!!!!
    Ale się cieszę, że spełniło się Twoje marzenie! i to w okolicznościach przyrody :)))
    Niech się dobrze mieszka!!!
    Dużo miłości i radości na nowym miejscu!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem,że nie powinnam,ale zazdroszczę.Tego lasu,tych ptaków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, co będzie zimą :) Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  3. Post jest naprawdę świetny i bardzo miło jest czytać i uzyskiwać informacje.
    โกลเด้นสล็อต
    สูตรบาคาร่า
    gclub

    OdpowiedzUsuń