18 września 2015

Trudne początki...

Walczymy z "tęsknotą przedszkolną". Groszek rozpacza, ledwie wstanie, już "nie chce do przedszkola".... Próbujemy różnych metod, z przekupstwem włącznie.... 
Szampon (czyt. szampan dla dzieci) vel gazowana, barwiona i mocno słodzona woda w szklanej butelce z korkiem, która działa na najmłodszego niczym narkotyk... Zwłaszcza, że dostaje go tylko z okazji czyichś urodzin... Działa niezawodnie. 
Jeszcze nie dostał, bo nie było dnia bez rozpaczy, ale kombinuje. Przyszedł do mnie niedawno i widać po minie, że bardzo, bardzo mocno kombinuje.

- Mamo....
-Co synek?
- Ja uśmiechnąłem się do pani....
- To miło, synku...
- Dostanę szampona?

I do tego całkowicie-tatusiowo-łobuzerski- uśmiech....
Trudno takiemu odmówić... Tym bardziej, że jego ojcu też nie potrafię... Nie dostał, ale próbuje dalej....

4 komentarze:

  1. Oooo to Groszek już w wieku przedszkolnym???? Ale ten czas leci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jak leci :) Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  2. Groszkowi w końcu rozpacz minie.
    Nasz się nie buntuje, ale pytany odpowiada, że w przedszkolu nic fajnego nie ma ;) No i z dziką radością wita przychodzących po Niego :) Liczy dni do soboty i niedzieli ;)
    Serdeczności :))

    P.s jestem ciekawa czy w końcu nie ulegniesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Minie, zobaczysz:)))
    Grześ się buntuje, że przychodzę za wcześnie!:)
    Powodzenia:D

    OdpowiedzUsuń